Odnowienie ubezpieczenia OC w PZU

30. December 2010

Kiedy w zeszłym roku opłacałem na kolejny rok ubezpieczenie mojego kampera, zapłaciłem za to 345 PLN.

W tym roku, jak zawsze, dostałem pocztą nowy blankiet do opłacenia ubezpieczenia OC w PZU na poczcie. I to, co tam zobaczyłem, mnie zaskoczyło. Żeby nie powiedzieć, że zszokowało.

Na pierwszym blankiecie, który zawiera wpisaną opłatę za ubezpieczenie OC i NNW, widniała kwota 603 PLN. Z tego 33 PLN to składka za NNW.

Pod blankietem jest informacja, że samo OC kosztuje 570 PLN a ja mam 5% zniżki za przedłużenie ubezpieczenia i 60% zniżki za bezszkodową jazdę. W poprzednim roku miałem zniżek za bezszkodowość 10% mniej, a jednak ubezpieczenie było znacznie tańsze.

No to zadzwoniłem na infolinię. Dowiedziałem się (co później potwierdziłem w internecie), że widocznie po prostu musiały się stawki za ubezpieczenie samochodów kempingowych pozmieniać. Dowiedziałem się też, że tak naprawdę ten blankiet to jest propozycja składki i mogę dostać dodatkową zniżkę, jeśli pójdę do oddziału. Przeczytaj cały artykuł »

Busik odstawiony na zimę

13. October 2010

W ubiegły piątek zawiozłem busa do Tomka. Tam po spuszczeniu wody z instalacji chłodzenia postoi do wiosny.

Nie było sensu wymieniać wody na płyn chłodniczy. Trzeba najpierw wymienić jeden z węży w instalacji, który w tej chwili jest załamany i niekoniecznie poprawnie działa. Cały obieg trzeba przejrzeć, a najlepiej zastąpić go tym z czerwonego busa. Tam wszystko jest w komplecie chyba.

A w ogóle to coraz poważniej myślę o tym, żeby go sprzedać. Ma ktoś ochotę kupić kampera?

Podsumowanie wyjazdu kempingowego 2010

16. August 2010

W dużym skrócie podsumowanie wycieczki kamperem, którą odbyliśmy w ubiegłym tygodniu.

Wyjechaliśmy w sobotę na wesele naszych przyjaciół w okolicy Opola. Dziecko zostawiliśmy rodzicom, którzy wzięli swojego kampera i pojechali z nami. Po weselu, w niedzielę, odebraliśmy od nich dziecko już na kempingu koło Nysy i stamtąd ruszyliśmy dalej.

Kolejnego dnia mieliśmy zwiedzać okolice Kłodzka, ale na trasie Złoty Stok – Lądek Zdrój szlag trafił gumowy przewód wodny z silnika do chłodnicy. Samochód scholowaliśmy lawetą na pole namiotowe w Kłodzku i tam zostaliśmy na dwie noce. Ominęło mnie zwiedzanie starej kopalni Uranu, za to pojeździłem sobie z gośćmi od lawety.

Następnego dnia kurier dowiózł mi gumowy przewód przesłany przez Tomka, zamontowaliśmy go i ruszyliśmy w drogę. Nie ujechaliśmy zbyt daleko, bo na kolejnym ostrzejszym podjeździe zdarzyła się identyczna sytuacja. Też wzrost ciśnienia w przewodach spowodowany wrzeniem wody rozwalił instalację. Tym razem nie pękł żaden przewód, tylko niedokręcony cybant spowodował zsunięcie się jednego węża z drugiego. I całe szczęście, że nic się nie rozwaliło.

Water hose

Po tej drugiej awarii zdecydowaliśmy o skróceniu programu zwiedzania i pojechaliśmy od razu do Wrocławia. Tam spędziliśmy trzy noce i wróciliśmy w sobotę. Oryginalny plan zakładał powrót w poniedziałek.

Coś jest mocno pochrzanione w tej instalacji wodnej, że silnik się gotuje bez żadnego ostrzeżenia, po prostu woda zaczyna wrzeć w układzie zanim jeszcze wskazówka sięgnie końca tarczy. A ja nie mam przez to jak zareagować. Skutki są takie, że już jeden silnik zatarłem gdy pękł przewód od wody…

Tymczasem to tyle, jak zgram zdjęcia na dysk i wrzucę do sieci, to pokażę ich trochę na blogu.

Jak uruchomić lodówkę absorpcyjną?

22. July 2010

W dzisiejszym wpisie krótki poradnik odnośnie uruchamiania kempingowych lodówek absorpcyjnych.

Sam taką lodówkę eksploatuję od czterech lat, w zeszłym roku nawet udało mi się w niej zamrozić trochę lodu. W komentarzu pod tym podlinkowanym wpisem zostałem zapytany, jak się lodówkę absorpcyjną uruchamia, więc oto recepta.

Na końcu wpisu znajdziesz fotografię, proponuję otworzyć ją sobie w osobnej zakładce. To jedyne zdjęcie panelu sterującego mojej lodówki absorpcyjnej, którym dysponuję. Niestety, nie jest zbyt wyraźne, ale nic lepszego nie wymyślę. Przeczytaj cały artykuł »

Zlutowałem termometr i… nie działa

19. July 2010

Wczoraj zasiadłem do lutowania, po zakupieniu drugiej lutownicy oraz kompletu niezbędnej chemii, czyli cyny i kalafonii.

Ze dwie godziny dziubałem ten nieszczęsny zestaw. Najgorzej szło mi wlutowanie złączy do czujników temperatury i zasilania, bo przez nieuwagę pociągnąłem cyną punkt lutowniczy jeszcze przed przyłożeniem elementu…

W ogóle zestaw świetny, ale nie na mój poziom umiejętności lutowniczych. Bardzo wiele punktów wymagało lutu z obydwu stron płytki drukowanej a ja tego po prostu nie umiem. Sądziłem że wystarczy dobrze zwilżyć lutownicę kalafonią aby cyna rozpłynęła się po lutowanych drucikach na drugą stronę płytki.

Tak czy siak, pobawiłem się bardzo fajnie przez dwie godziny, ale uruchomienie termometru dało tylko taki efekt, jak widać na poniższej fotografii. Coś działa, ale coś nie działa. I nie wiem co. Przeczytaj cały artykuł »