Nowe fanty w kamperze
W zeszłym tygodniu przypadała ostatnia środa miesiąca. Czyli termin tradycyjnych spotkań warszawskiej grupy właścicieli kanciaków. Korzystając z okazji, że Tomek też kupił sobie busa, postanowiliśmy po raz pierwszy się tam pokazać.
Jako że spotkanie miało się zacząć o 20. a ja kampera zabrałem do pracy, pojechałem najpierw do Tomka. Tam zamontowaliśmy kilka fantów z wiśniowego busa.
Najbardziej zależało mi na przełożeniu licznika kilometrów / prędkościomierza, bo ten w moim busie się popsuł i mimo naprawienia znowu nie działa. Niestety pomysłu nie udało się zrealizować, bo linka w jednym liczniku jest wkręcana a w drugim podłączana na zatrzask. Trzeba będzie przełożyć również linkę, co sądząc z instrukcji nie jest specjalnie trudne.
Mając na wierzchu obie konsole, przełożyliśmy wskaźniki włączenia hamulca ręcznego i zieloną diodkę, która według Tomka wskazuje włączenie migaczy przy holowaniu przyczepy. Jedno i drugie na razie nie jest podłączone.
Przy okazji roboty we wnętrzu przełożona została kierownica. W wiśniowym dawcy jest brązowa, cienka i miękka, z dużym przyciskiem klaksonu. W biało-zielonym gruba i czarna, z małym zepsutym przyciskiem klaksonu. Teraz jest na odwót. 🙂 Docelowo przełożymy całą przednią deskę wraz z tunelem powietrznym do nawiewu i wykładzinami oraz gadżetami z drzwi (klamki, pokrętła od szyb, itd). Bo tam wszystko jest śliczne brązowe a u mnie jest brzydkie czarne. 🙂 No i ja nie mam wykładziny, tylko jakiś obleśny plastik na podłodze.
No i wsadziłem też z wiśniowego wewnętrzne uchwyty do zasłonek przeciwsłonecznych (te po stronie lusterka). Te uchwyty były u mnie połamane i zasłonki trzymały się tylko na zewnętrznych uchwytach.
Oprócz tego wymontowałem świetlówkę z wiśniowego, zamontuję przy okazji do kempinga do tylnej górnej szafki. Będzie się nadawać do czytania w łóżku.
No i mam jeszcze jeden chromowany dekiel, który wypatrzyła dla mnie narzeczona Tomka. 🙂
Fotki będą gdy uda mi się zreanimować Picasę i wgrać zrobione zdjęcia do albumu.
Dziś za to jadąc na działkę uzupełniłem powietrze w założonych niedawno letnich kołach. Powinno być 2,7 atm z przodu i 3,3 z tyłu, było w okolicach 2,0 na obu osiach. Teraz jest odpowiednio 3,0 i 3,5 atmosfery — ja lubię jeździć przy nieco wyższych ciśnieniach.
A jutro tankuję większą ilość biodiesla. 🙂
2 komentarze do artykułu “Nowe fanty w kamperze”
Pozostaw komentarz
Pamiętaj tylko proszę o polityce komentarzy!
Witaj Tomu,
nie wiem czy zdajesz sobie sprawę ze auta nasze nie przygotowane są jeszcze do eksploatacji na biodieslu?
Może to mieć następstwa w postaci uszkodzonej/nieszczelnej pompy wtryskowej.
Pozdrawiam
Maciej Domagalski
@Maciej: tak, jestem tego świadom, że mogę mieć kłopoty. Ale spodziewam się raczej wyżarcia jakiś uszczelek przez biodiesel.
Zresztą ja mam silnik z 1992 roku, może się uda. 😉