Podsumowanie wyjazdu kempingowego 2010
W dużym skrócie podsumowanie wycieczki kamperem, którą odbyliśmy w ubiegłym tygodniu.
Wyjechaliśmy w sobotę na wesele naszych przyjaciół w okolicy Opola. Dziecko zostawiliśmy rodzicom, którzy wzięli swojego kampera i pojechali z nami. Po weselu, w niedzielę, odebraliśmy od nich dziecko już na kempingu koło Nysy i stamtąd ruszyliśmy dalej.
Kolejnego dnia mieliśmy zwiedzać okolice Kłodzka, ale na trasie Złoty Stok – Lądek Zdrój szlag trafił gumowy przewód wodny z silnika do chłodnicy. Samochód scholowaliśmy lawetą na pole namiotowe w Kłodzku i tam zostaliśmy na dwie noce. Ominęło mnie zwiedzanie starej kopalni Uranu, za to pojeździłem sobie z gośćmi od lawety.
Następnego dnia kurier dowiózł mi gumowy przewód przesłany przez Tomka, zamontowaliśmy go i ruszyliśmy w drogę. Nie ujechaliśmy zbyt daleko, bo na kolejnym ostrzejszym podjeździe zdarzyła się identyczna sytuacja. Też wzrost ciśnienia w przewodach spowodowany wrzeniem wody rozwalił instalację. Tym razem nie pękł żaden przewód, tylko niedokręcony cybant spowodował zsunięcie się jednego węża z drugiego. I całe szczęście, że nic się nie rozwaliło.
Po tej drugiej awarii zdecydowaliśmy o skróceniu programu zwiedzania i pojechaliśmy od razu do Wrocławia. Tam spędziliśmy trzy noce i wróciliśmy w sobotę. Oryginalny plan zakładał powrót w poniedziałek.
Coś jest mocno pochrzanione w tej instalacji wodnej, że silnik się gotuje bez żadnego ostrzeżenia, po prostu woda zaczyna wrzeć w układzie zanim jeszcze wskazówka sięgnie końca tarczy. A ja nie mam przez to jak zareagować. Skutki są takie, że już jeden silnik zatarłem gdy pękł przewód od wody…
Tymczasem to tyle, jak zgram zdjęcia na dysk i wrzucę do sieci, to pokażę ich trochę na blogu.
7 komentarzy do artykułu “Podsumowanie wyjazdu kempingowego 2010”
Pozostaw komentarz
Pamiętaj tylko proszę o polityce komentarzy!
Witaj
Krzysztof, mam nadzieje, że znana Ci jest procedura odpowietrzania układu wodnego w busie z odkręcaniem odpowietrznika na chłodnicy?
Proponuje na przyszłość zrobić sobie ręczny włącznik wentylatora chłodnicy, aby nie dopuszczać do tak wysokich temperatur.
Pozdrawiam
Maciej
@Maciej: tak, odpowietrzaliśmy układ przy każdym zalewaniu, nawet dwa razy na trasie. Prawdopodobnie problemem jest nie brak działania wentylatora tylko jakaś awaria pompy wodnej lub załamany gdzieś przewód (przed pompą wodną jest np. mocno zagięty).
Czemu się nie odezwałeś będąc we Wrocku? Następnym razem się popraw! 😉
@kobzacz: cholera, zupełnie mi to do głowy nie przyszło. Następnym razem się poprawię!
Cześć! Na początek sprawdź, czy w ogóle działa wentylator, ja miałem podobną przygodę w tym roku, a winą był zepsuty wiatrak. Do tego zobacz czujnik włączania wentylatora mieszczący się w chłodnicy. A poza tym tak, jak pisał @Maciek -> zimową porą pogrzeb w kablach i zrób sobie samodzielny włącznik
Mam nadzieje ,że to nie uszczelka pod głowicą. U mnie takie były początkowe objawy własnie uszkodzenia uszczelki pod głowicą.
Pozdrawiam serdecznie.
Stały czytelnik:)
No witam sam mam t2 🙂 z doświadczenia podejrzewałbym równierz uszczelke pod glowica , rozgrzej go porządnie tak żeby sie termostaty potwierały i dodaj gazu , zobacz czy węzę „puchna” 🙂 w sensie normalnym objawem jest ze tak , ale jak puscisz gaz to powinny odrazu powrucic do stanu porzedniego , czyli żeby można je było ugiąc spokojnie pacami 🙂 zagmatwane ale mam nadzieje ze instarukcja sie komus przyda 🙂